Uwielbiam herbatę. Jej zapach, smak, aromat, kolor. Jednak najlepsza do wypicia to taka z dużą ilością cukru i cytryny. Każdego dnia muszę wypić przynajmniej trzy, bo inaczej to nie byłby dobry, pełny dzień. Pijąc herbatę można dużo spraw przemyśleć, bo to taka okazja, chwila wytchnienia. Czasem mam ochotę się tym z kimś podzielić, polemizować na różne tematy. To bardzo rozwija (o ile zachowujemy kulturę wypowiedzi). Szkoda, że na blogu nie można częstować herbatą, bo to byłaby idealna okazja, żeby się spotkać i podyskutować. Dziś w niektórych rejonach Dolnego Śląska rozszalała się burza. Trochę to dziwne, jeśli przypomnimy sobie, że to początek stycznia. Z tego wrażenia, jakie wywołało we mnie to zjawisko nie dopiłam herbaty (wspomnę o niej jeszcze raz, aby było monotonniej) i całkiem wystygła, a zimnej nie lubię. Czasem jednak dopijam nawet zimną, bo szkoda wylać ją razem z jej herbacianą duszą.